kraków


Ubrał buty, zdjął z wieszaka płaszcz i ubrał go, po czym wyszedł z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Szedł korytarzem, kierując się do wyjścia. Po chwili był na zewnątrz. Zaciągnął się głęboko czystym, pachnącym niewinnością powietrzem. Wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów, włożył jednego do ust i zapalił. Ruszył w stronę rynku.
Kraków. Po kilkunastu latach nieobecności w Polsce, mógł wreszcie przespacerować się ulicami swojego najukochańszego miasta. Kraków był dosłownie i w przenośni kobietą, z którą miał kiedyś romans, którą nigdy nie przestał kochać i którą chce po długiej rozłące znów dotknąć.

smakosz


Kobiety są jak jedzenie. Chce się je smakować, kosztować po kawałku lub od razu zjeść w całości. Każda z nich ma inny smak. Gdy byłem mały, najpierw jadłem ziemniaki, a dopiero na końcu kotlet. Albo najpierw biszkopt, a dopiero potem czekoladę. Najsmaczniejszą część zostawiałem na koniec. Podobnie jest z kobietami. Najpierw pieszczę językiem ciało, a potem całuję usta. Zawsze słodkie. Oczywiście, raz na jakiś czas trafiały się dania niesmaczne. Dla przykładu, nie cierpię chińszczyzny.

biel


Zatrzymuje się i krzyżuje ramiona, oglądając się przez ramię, by się upewnić, że nikt za nią nie idzie. Wreszcie sprawia wrażenie rozluźnionej. I wtedy mam uczucie, jak gdybym był świadkiem cudu - Savannah powoli wnosi twarz ku księżycowi. Skąpana w jego blasku, chłonie ten widok, ogarnięta wspomnieniami, które uwolniła. Pragnę tylko jednego - dać jej znać, że jestem tutaj. Zostaję jednak na swoim miejscu i również wpatruję się w księżyc. I przez okamgnienie niemal mam ważenie, że jesteśmy znowu razem.