w porządku




Siedzę w poczekalni na twardej ławce i czuję niepokój. Ten sam lęk, kiedy siedzi się w poczekalni u dentysty. Nawet jeśli umówiłeś się tylko na przegląd i wiesz, że masz zdrowe i piękne zęby, to i tak się boisz. A ten chory, charakterystyczny zapach jeszcze bardziej potęguje strach. Tutaj na szczęście tak nie śmierdzi. Ale i tak się boję. Boję się pytań, na które będę się bał odpowiedzieć. Tutaj zadaje się tylko takie pytania. Nie chcę tu być. Nie wiem, dlaczego tu przychodzę. Może to jakaś wewnętrzna wiara, że on mi pomoże. To jak mały aniołek, który siedzi na twoim prawym barku i mówi, że muszę to zrobić. Że tak będzie dla mnie lepiej. Że to mi pomoże. Na lewym barku siedzi diabełek, który cały czas powtarza mi, że jestem głupi. Najgorsze jest to, że chyba oboje mają rację. Zaraz zwariuję.

być jak charles bukowski #1



- Jeszcze raz to samo.
Barman popatrzył na mnie, oceniając skalę mojej nietrzeźwości i żałości i nalał mi kolejną whisky.
- Ale z colą, bo się porzygam.
Kolejny wieczór przy szklance. W ponurym pubie. Dym papierosowy unosi się w całym lokalu. Przywiało go z loży dla palących. Co z tego, że jest zakaz palenia w takich miejscach, skoro gdy wchodzisz do takiego pubu to i tak nawdychasz się tego gówna. Właściciele świetnie omijają zakaz, udostępniając pomieszczenia dla tych, którzy chcą puścić dymka przy piwie, bo nie chce im się wyjść na zewnątrz. A pomieszczenia te zwykle nie są odseparowane od reszty lokalu. Tym samym dym unosi się wszędzie. Mnie to nie przeszkadza. Ma to swój klimat. Zresztą, sam palę. Zastanawiam się, czy innym to przeszkadza. W sumie, gdyby przeszkadzało, to by tu nie przychodzili.